Bali. Świątynia Tirta Gangga (foto)

SANY0038b

DSC_1866b

DSC_1892b

DSC_1906b

DSC_1940b

DSC_1950b

DSC_1960b

DSC06274b

DSC06352b

SANY0010bSANY0176b

Reklamy

Bali.Kompleks świątyń Pura Besakih (foto)

Hinduistyczna świątynia Pura Besakih , zwana Matką Wszystkich Świątyń to najważniejszy obiekt sakralny na wyspie. Dookoła pagody Pura Penataran Agung od VIII wieku  powstało ponad  200 obiektów sakralnych , opadających tarasowo w dolinę. Świątynia jest olbrzymia i codziennie w różnych jej częściach odbywają się jakieś  uroczystości. DSC06328bDSC_1836bDSC06319bDSC06314bDSC_1802bDSC_1777bDSC_1723bDSC_1669bDSC_1611bDSC_1577b

Indonezja 2017 # 11 Bali , czyli żeby było, tak jak było

20171123_104518bBalijskie lotnisko jest piękne, mnóstwo elementów miejscowej kultury, czysto i porządnie . Mamy trochę problemów ze znalezieniem taksówki , każde lotnisko ma inny system ich zamawiania, ale już jedziemy zatłoczonymi ulicami do hotelu.
Trwa to ponad godzinę , a to przecież max 20 kilometrów.
Hotel Rosani jest wciśnięty między zabudowania, przy wąskiej uliczce.Jest piętrowy, wszystkie pokoje wychodzą do środka ,do basenu.
Na zdjęciach basen był jakby większy , ale poza tym wszystko się zgadza. Pokoje są dość duże i czyste, woda w łazience odchodzi jak trzeba, jest wifi i sklepik naprzeciwko.
Znowu nie doczytałem , że rezerwując przez booking.com płaci się w hotelu , a nie ściągają płatności przez kartę kredytową , jak w agoda.com. Ale nie ma problemu , idę na drugą stronę ulicy i wymieniam walutę.
20171121_130646aJesteśmy w środku miasta,ale ze spacerami może nie być tak łatwo. Jak w całej Indonezji chodniki tylko tak się nazywają , w rzeczywistości to pobocza drogi , bardzo niebezpieczne ze względu na 24-godzinny, intensywny ruch.
Idziemy więc tylko do pobliskiej restauracji na kolację , nie wszyscy są usatysfakcjonowani jakością i smakiem potraw.
Po kolacji ostrożnie decydujemy się jednak poigrać z losem i idziemy w kierunku centrum , do Monumentu Ground Zero wbrew googlom jest całkiem daleko. Za to w jego pobliżu czuję się jak w domu.Mieszkaliśmy w hotelu J7 w czasie ostatniego pobytu, ta ulica to centrum rozrywki. 14379814_1059594960755307_3635810433346172348_o/zdjęcie z neta, niestety nie moje/

Bardzo dużo sobie obiecuję po tych nocach spędzonych na rozpuście , ale po chwili  kolejni urywają się do hotelu. Proponuję zatrzymać się jakimś wesołym przybytku, ale wzniesione ku niebu oczy naszych pań mówią wszystko. Czary goryczy dopełnia Basia, która zatyka ostentacyjnie uszy , gdy tylko z jakiegoś baru dobiega muzyka.Fakt , że głośna, ale ludzie słabo się bawią przy cichej.
20171122_093950bW ponurym nastroju wracamy do hotelu, proponuję wziąć taxi , moja Żona protestuje , że za mało chodzimy. Ukazuje się Hard Rock Cafe, proponuję , abyśmy weszli. Nie , jest za późno. Ok. Po kilku dalszych kilometrach uskakując przed samochodami i motorkami stwierdzam z przykrością , że nie wiem gdzie jesteśmy.To znaczy kierunek mniej więcej znam , ale czy to daleko czy blisko do hotelu – nie mam pojęcia.
Łapiemy pierwszego busika, który się nawinął,teraz już nikt nie protestuje. Okazuje się,że ten pojazd to nie byle jaki bus ,tylko Party Bus.Z czterech wielkich głośników wydobywa się głośna muza, panie oczywiście proszą o ściszenie , ale kierowca nie słyszy.
Jedziemy spory kawałek , rzeczywiście kierunek mój był słuszny, ale droga do hotelu – daleka.
Teraz zdaję sobie sprawę ,że z moich wielkich , imprezowych planów nic nie wyjdzie . Arturze i Sylwio, dlaczego mnie opuściliście ?pyramid-club-bali-kuta
/to także z neta, przy okazji reklamuję wesoły klub Piramida, for free/                             Dopijamy jakieś nędzne resztki araku, co kończy się trzaskaniem drzwiami .
Rano na śniadaniu dzielimy się planami , ignoruję wszystkie , bo zamierzam pisać. Czwórka bierze taxi i jadą na całodzienna wycieczkę, reszta idzie na plażę.
20171122_083522bWieczorem moja Żona mimo późnej pory udaje się taksówką na zakupy do Hard Rock . Niektórzy nie spoczną , dopóki nie postawią na swoim.

Małymi krokami zbliża się czas wyjazdu, w sumie dobrze się składa , bo wulkan Agung , 70 kilometrów od lotniska , zaczyna pomrukiwać i dymić coraz obficiej.Foreign tourists take pictures as Mount Agung erupts at Besakih Temple in Karangasem, Bali/obrazek z neta , reuters/

Za kilka dni pewnie zamkną lotnisko , ale póki co my zbieramy się do wyjazdu. Jeszcze skok do Dżakarty , hotel ,w którym przez pomyłkę ulokowałem dwa tygodnie temu moją Żonę jest rzeczywiście bardzo przyzwoity. 20171108_174337bBasen , sauny, siłownia,masaże i najważniejsze – rooftop bar, czyli bar na dachu.Moje ulubione miejsce. 20171123_175406bNie ze względu na bar , ale sympatyczny wiaterek. No i  na widok na nadlatujące samoloty. Towarzyszy mi dwóch maniaków, pstrykających fotki każdemu samolotowi. Wieczorem zasiadamy tu już razem , wszystkim bardzo pasuje półleżenie na pufach , no i mojito. Kaluś płaci rachunek, za kilka drinków zapłacił ponad 100 Euro , jakoś nikt nie pali się do sfinansowania swojej części.20171123_173051bWczesne śniadanie , kilka minut na lotnisko i do domu.

To już koniec wyprawy , trochę szkoda.

Indonezja 2017 # 10 Wyspy Banda , czyli zupka na drogę

20171114_091711bDziś jeszcze tylko kurs gotowania , panie chcą się dopytać o tajniki produkcji zupy rybnej , serwowanej nam co wieczór. I o ile nie gustuję w zupach , bo mi zostaje na brodzie , to muszę przyznać ,że Abbowa zupa jest doskonała, zajadałem się nią , podobnie jak inni.
Przez godzinkę czy dwie szefowa kuchni , a prywatnie żona Abby , zdradza tajniki indonezyjskiego gotowania , studentki wydają się usatysfakcjonowane.Brałem udział w takich cooking class w Tajlandii i Wietnamie i najważniejsza wskazówką , jaką z nich wyniosłem to zasada nierozgotowywania warzyw. DSC_1265bWarzywa – marchew, ogórki , papryka, ziemniaki, bataty nie mogą być surowe , muszą nadal zachowywać swój kształt i zwartą konsystencję.W Indonezji w ogóle wrzucają je do zupy jako ostatni składnik i gotują może z minutę.Zachowują one wtedy swoje walory smakowe i odżywcze , a nie są tylko bezkształtną bryją.
DSC09336bRano nasze bagaże ruszają pikapem , my za nimi na piechotkę, czas na podróż do domu.Idziemy grupkami , drogę do portu znamy ale i tak się okazuje , że Kaluś gdzieś zginął po drodze. Ruszam na poszukiwania, zaglądając w każdy kąt uliczek, dziwiąc się w duchu jak tu można zabłądzić. Kiedy bez sukcesu wracam do portu okazuje się ,że zguba się znalazła. Jako pierwszy zajął miejsce w VIPsalonie.
Podróż mija szybko, łódka mknie jak szalona, nawet klimatyzacja jest jakby przyjaźniejsza.
DSC09343bWdaję się w pogawędkę z moimi sąsiadkami, to Indonezyjki, jedna z Dżakarty , druga z Toronto w Kanadzie. Gawędzimy o podróżach.
To jedyny temat rozmów, który nigdy mi się nie nudzi. Jak się okazuje to kolejne , spotkane w dziwnym miejscu osoby, które znają Polskę.
Były w Krakowie i Wieliczce, trochę mylą polskie piwo z czeskim, ale i tak jestem pod wrażeniem. Ciągle nie mogę uwierzyć, że obcokrajowcy przyjeżdżają do Polski z własnej woli . I jeszcze się nią zachwycają.
W drodze do hotelu wszyscy wypytują o szczegóły rozmowy, z przykrością konstatuję ,że wszyscy ją podsłuchiwali. Dziwne zwyczaje.
W hotelu dostajemy jeszcze gorsze pokoje niż poprzednio, zniesiemy to , to tylko jedna noc.
O szóstej rano zbieramy się na śniadanie, tost z dżemem i kawa, taksówki już czekają. Droga jest o tej porze pustawa, jesteśmy szybko na lotnisku. Dwa krótkie , godzinne loty i jesteśmy na Bali.

Indonezja 2017 # 9 Wyspy Banda , czyli taniec z wujem A.

DSC_1182bNa kolejny wyjazd na Hatta jest już więcej chętnych, jedziemy w komplecie. Oczywiście , delfinów ani śladu , także po waleniu słuch zaginął.No i dobrze.
Miło spędzamy czas na wyspie , obserwując z satysfakcją burzowe chmury nad sąsiednimi wyspami , dopóki nie docierają one do nas.DSC_1136b

Zaczyna lać praktycznie bez ostrzeżenie , chowamy się gdzie kto może.Najbardziej sucho jest pod domkami , stoją na palach więc jest trochę miejsca.
Niestety , ludzie słusznie zbudowani mogą wejść ,ale z wyjściem mogą być trudności, więc nie ryzykuję i trochę moknę.

20171116_104824b

Mimo ,że w planach mamy jeszcze jeden spot nurkowy to jednak jednogłośnie z niego rezygnujemy.
Po śniadaniu szykujemy się do wypadu na najbliższą nam, a zarazem największą wyspę archipelagu.Zabieramy ze sobą sporą grupę obcych nam ludzi, będą chodzić ze swoim przewodnikiem.
Po kilku minutach spędzonych na łódce wysiadamy na przystani hodowli pereł. Perłopławy są duże , inne niż  na przykład w Tajlandii. Zanurzone w wodzie , każdy w osobnym koszyczku,produkują w czasie swojego 2-3 letniego żywota kilka tysięcy pereł.

DSC09485bWłaścicielka ostrożnie otwiera jedną muszle za drugą , ale dopiero w szóstej jest całkiem duża perła. Dziewczyny chórem użalają się nad nędznym życiem stworzeń , z empatią wyczuwając ból , który im towarzyszy w czasie zbiorów, choć pani otwiera je bardzo delikatnie.

DSC09488bKojarzy to się raczej z usuwaniem mlecznego zęba , a nie wyrywaniem zęba mądrości.
Jeszcze raz pakujemy się do łódki, kawałek dalej wysiadamy i udajemy się na pieszy spacer po wyspie.Wioska jest czysta,  zabudowania sprawiają dobre wrażenie, ludzie są przyjaźni. Docieramy na szczyt , mieści się tu fort Hollandia.
Stoi prawie naprzeciwko naszego fortu Belgica. Razem stanowią solidną bazę obronną. A było czego bronić.

DSC09551bJesteśmy na terenie dawnej plantacji gałki muszkatołowej. W ruinach rozpoznać można budynki biurowe, magazyny , suszarnie i mieszkania pracowników. Cała pięciohektarowa plantacja była okolona wysokim murem i pilnie strzeżona.Przez wiele lat Holendrzy utrzymywali monopol na handel przyprawami z tego regionu.Gałka muszkatołowa, goździki, cynamon, wanilia – to między innymi one tworzyły potęgę Niderlandów.

DSC_1301bRaz po raz zatrzymujemy się, podziwiając zapierające dech panoramy cieśniny , z wulkanem Api w tle.
Dziś wieczorem Abba zapowiada fiestę , z kilkudniowym opóźnieniem dotrze specjalnie zamówiony na jego urodziny band z Sulawesi.
Band okazuje się one-man bandem, artysta wyśpiewuje lokalne przeboje . Jakaś Indonezyjka inicjuje tańce, trochę inne od naszych. Tańczą w szeregach , kojarzą mi się z amerykańskimi tańcami w stylu country .

Przy dźwiękach muzyki usiłuję uporządkować naszą wiedzę o miejscach i zdarzeniach , które nas dotyczyły w tej wyprawie, ale idzie ciężko. W ogóle nie rozumiem sytuacji, w której odpowiedzią na moje pytanie -gdzie byliśmy trzy dni temu ? – jest odpowiedź – nie pamiętamy, ale na pewno opiszesz to na blogu to sobie przypomnimy. Wygląda na to , że sami ludzie traktują się jak owce , prowadzone przez Pasterza , nieważne gdzie i po co. To odwoływanie się do internetu bardzo mnie denerwuje. Po co wiedzieć , gdzie leżą Wyspy Banda? Przecież mogę sprawdzić w googlach! Jak się nazywa stolica Indonezji ? To samo… Może należałoby kończyć edukację na pierwszej klasie szkoły podstawowej , nauczyć się pisać ( zapytania do google) i czytać (odpowiedzi) ? Kiedyś młodzież na pytanie – ile jest 2×2 sięgała po kalkulator, teraz możliwości są dużo większe. Ale o czym rozmawiać z kimś , kto nie pamięta , gdzie był wczoraj ? Pomijam kwestię ćwiczenia pamięci , wujek Alzheimer krąży dookoła każdego , wypatrując kolejną ofiarę ,więc trzeba zrobić wszystko , aby pozostał jak najdalej i bez przerwy ćwiczyć pamięć . Dyskusję kończy stwierdzenie, że nie ma co oglądać się na przeszłość, ważna jest przyszłość.W tej kwestii nie ma sporu, ale i rozmawiać nie ma o czym. Na każdym wyjeździe jest to samo.

Do skocznej muzyczki tańczymy po swojemu , jak na polskim weselu. Zabawa trwa długo , opuszczamy ją koło północy.
Kolejny dzień to odpoczynek od plaży ,znowu odwiedzamy plantacje.

DSC09543b/suszenie miąższu owoców muszkatołowca/

Sporo ludzi zajmuje się w tej chwili przygotowywaniem przypraw. Poza plantacjami drzewa muszkatołowe rosną dziko w lasach, owoce są jednak trudno dostępne, bo rosną na wysokich drzewach i są słabo widoczne z dołu . A najlepszej jakości są te zrywane z drzew , nie spady. Miejscowi na długich, bambusowych tyczkach umieszczają koszyk z zębami , do których wpada zerwany owoc. Przypomina to nasze zrywanie gruszek , z tym ,że owoce muszkatołowca znacznie trudniej wypatrzeć wśród liści.Wszędzie widać suszone na plandekach części gałki. Bo jest wykorzystywana w całości .

DSC09553bGrube łupiny używa się do sałatek lub produkuje dżemy , twardy orzech to przyprawa , ale najcenniejszą częścią jest delikatna, czerwona osłonka orzecha.
Jest delikatnie ściągana z twardej skorupki i suszona. Każdą ilość kupuje Coca-cola, jako jeden z tajnych składników swojego przeboju.Zrobienie na tym biznesu jest jednak bardzo pracochłonne,po starannym obraniu łuski się suszy, ważą tyle co pierze.
Ale drzewa muszkatołowe żyją długo , 300-400 lat, pewnie część pamięta jeszcze Holendrów na statkach pod żaglami, więc i zbiory są wieloletnie . I to bez specjalnych inwestycji.

DSC09557bCynamon jako przyprawa to kora cynamonowca. To też roślina wieloletnia , więc przy odpowiedniej ostrożności zbiorami można się cieszyć przez długie lata.Piszę tu o ostrożności , bo wykrawać ją należy delikatnie, małymi paskami , w różnych miejscach drzewa aby go nie wyeksploatować. Kora po pewnym czasie zarasta i zbiory można zacząć od początku. Surowy , prosto z drzewa cynamon nie ma smaku suszonego,według opinii miejscowych smak jest odświeżający i kojący , dla mnie jednak był mocno kwaśny a więcej frajdy z gryzienia przynosi żucie starej gumy spod stolika w barze.

20171112_121830bCenną przyprawą , bardzo tu powszechną są goździki. To kwiatostany goździkowca, z dużego kwiatu, podobnego do naszego czarnego bzu uzyskuje się kilkanaście elementów. Nie mamy okazji ich jednak zobaczyć, będą kwitnąć za miesiąc – dwa.

DSC09390b

Spodziewałem się większej ilości owoców.Tu jednak rosną w zasadzie tylko banany i papaja. Na targowiskach można spotkać także melony i arbuzy.Zdarzają się kwaśne limonki , ale wielkości tylko trochę większej od orzecha laskowego.
Niedługo koniec naszego pobytu , dla pewności sprawdzam plany kilka razy.Jutro czeka nas tylko kilkugodzinne snurkowanie przy pobliskich wyspach.
Ale rano niespodzianka. Ulewa , tradycyjnie nadchodząca około 6 tym razem jest bardzo gwałtowna. Budzimy się , słysząc szum wody spływającej po ścianach pokoju. Woda kapie w kilku miejscach na płytki , podkładamy ręczniki , po kilkunastu minuta burza mija. Jak zwykle około siódmej wychodzę na papierosa a w holu kolejne zaskoczenie. Pojawili się uchodźcy. To znaczy tak nazywa nasze koleżanki śpiące na kanapach Abba.

20171118_075751bOkazuje się ,że w pokoju Basi i Kasi ulewa poczyniła znaczne szkody. Zalało im pokój, ozdobne stiuki poodklejały się od ścian i spadły, w szafie z ciuchami też pojawiła się woda.Niemiło spać w mokrym łóżku , przeniosły się na kilka godzin do holu.
Abba wzywa dekarza, który robił remont dachu w ubiegłym roku, okazuje się ,że rynny są zatkane liśćmi.

DSC_1343bKiedy przychodzimy z plaży pokój jest już suchy i czysty a stiuki przymocowane.
W sobotę wieczorem czas na rozliczenie. Abba podliczył wszystkie nasze dodatkowe wydatki, wpisywane do zeszytów , kolacje i wycieczki, uczestniczyliśmy w nich razem , więc i ceny są podobne.
Rozliczam także koszty pokojów, nie mam za dużo rupii, płace większość dolarami , trochę z bólem serca, bo Abba przyjmuje dość niekorzystny kurs , ale muszę przyznać ,że wykazuje chwalebną elastyczność i rzetelność w rozliczeniach.
Abbie zresztą należy się też kilka zdań.

20171118_093717bTo człowiek multi-orkiestra. Jest w hotelu od rana do późnej nocy. Zawsze uśmiechnięty i pomocny.W Banda Neira jest królem.Prowadzi najlepszy hotel i najlepszą restaurację, daje bezpośrednie zatrudnienie kilkudziesięciu ludziom , a kolejne setki zarabiają dzięki jego zamówieniom , wycieczkom i wszelkim inicjatywom.Jeśli brakuje pieniędzy na wymianę w banku radzą – idź do Abby. Jeśli szukasz dobrego jedzenia na mieście – idź lepiej do Abby. Nie ma żadnych biur turystycznych na wyspach , bo tylko Abba wie , jak je najlepiej zorganizować.Załatwia nam także bilety na prom , nie musimy więc czekać w kolejce dla białasów, tak jak to było w Tulehu.
W Indonezji są przeważnie dwie ceny – dla miejscowych i dla białasów. Na szczęście ta dyskryminacja nie jest ostentacyjna i serce nie boli. Choć podobno jeśli białasy płacą 3 x więcej od miejscowych to Japończycy płacą 10 razy więcej. Ale nie jestem w stanie tego sprawdzić ani potwierdzić.DSC_1338b

Indonezja 2017 # 8 Wyspy Banda , czyli wszystkie rybki duże i małe

DSC09329bChłopaki śpią głośno , ale na szczęście spokojnie. Na domiar złego klimatyzacja nie działała.
Wstaję pierwszy , jeszcze przed siódmą , pierwszy papieros w porannym słoneczku smakuje wyśmienicie.
Po kolei wszyscy meldują na śniadaniu ,jedni wyspani mniej , inni bardziej, wymieniamy doświadczenia. Na śniadanie nie ma wielkiego wyboru – jajka w różnych konfiguracjach lub pankejki z owocami, ale nie spodziewaliśmy się niczego innego.Obfita,zróżnicowana kolacja zaspokoiła nasze potrzeby. Ale w czasie posiłku poznajemy parkę młodych ludzi , są z Dżakarty.20171115_081321bRozmawiamy o pierdołach , zeszło na muzykę. Ich czołowi piosenkarze mieszkają za granicą , podobnie jak u nas chyba łatwiej zrobić karierę na Zachodzie. Chyba , że przypadkiem , jak Urszula Dudziak ( obejrzyjcie teledysk z Filipin , warto!) . Pytamy, czy Polska to dla nich egzotyka , ale nie , wymieniają Warszawę , Kraków.A piosenkarze? Szczęka mi opada na podłogę , kiedy mówią , że znają … Basię Trzetrzelewską . I to wymówioną całkiem poprawnie! Globalizacja niejedno ma oblicze.
Po śniadaniu czas na przeprowadzki .Nie zajmują wiele czasu , tym bardziej ,że czeka nas dziś wyprawa łódką na sąsiednią wyspę.
DSC09320bNa naszej wyspie nie ma plaż , codziennie wyruszamy więc na sąsiednie. Wyspa Ay jest od nas najbardziej oddalona , to nasz dzisiejszy cel.
DSC09572bMałą , starą łódką płyniemy na nią prawie godzinę. Wysepka jest bezludna , tylko plaża i tropikalny las. No i rafa. Z przyjemnością zanurzamy się cieplutkiej wodzie, wokół pływają rybki , do rafy z plaży jest tylko kilka kroków.Przed wypłynięciem Abba zorganizował sprzęt  – maski i płetwy – i teraz wszyscy ruszają pod wodę. PB170093bA jest co oglądać. Rafa jest nienaruszona, woda krystalicznie przejrzysta i pełna  kolorowych , mniejszych i większych rybek miliony. Mnie obserwacja życia podwodnego niespecjalnie podnieca, pod wodą raczej walczę o życie i nie mam głowy do zachwytów nad pięknem przyrody, ale inni nie ustawali w obserwacjach.
PB150061bOkoło pierwszej Agil , nasz dzisiejszy opiekun rozdaje pudełka z lunchem , trochę jeszcze się byczymy i o czwartej meldujemy się w hotelu. Podpytuję Abbę , czy przypadkiem nie zna jakiegoś dobrego źródła araku , lokalnego bimbru produkowanego na bazie mleczka palmowego , który znamy z poprzednich indonezyjskich peregrynacji.Owszem , na wieczór może nam dostarczyć flaszkę.
Przed kolacją dopadam go i przypominam, wysyła skuterem kolesia z załogi , za chwilę przywozi 1,5 l butelkę po wodzie , pełną mętnej , lekko mlecznej cieczy.
Moja ekipa patrzy z niedowierzaniem , jak testujemy napój, niektórzy dają się przekonać do spróbowania. Jest to napój dość lekki, nie ma więcej % niż mocne wino , ale dość tani (150 000 IDR) za flaszkę i co najważniejsze – nie powodujący dolegliwości dnia następnego.
Nasze panie na razie mocno nie oponują, choć kilka kąśliwych uwag im się wymsknęło.
20171117_065707bPoranek rzeczywiście okazuje się radosny .Po ulewie , która regularnie pojawia się o 6 rano a kończy o 8 nie ma już śladu. Nikt jeszcze nie wstał , więc idąc po papierosy zahaczam o górujący nad miastem fort,nazywa się Belgica. Niestety , wejście jest zamknięte na kłódkę. Mimo to robię kilka fotek z widokiem na przesmyk i wulkan Api. 20171114_075429bWejście na ten wulkan rozważałem , planując wyprawę , ale  co innego błądzić palcem po mapie i snuć marzenia , a co innego stanąć u podnóża prawie 1700 metrowej góry w czterdziestostopniowym  upale i mieć przed sobą kilkugodzinną wspinaczkę i takież zejście.Zresztą nawet Abba krytycznie odniósł się do tego pomysłu , patrząc na nasze warunki fizyczne.
DSC09465bŚniadanie zjedzone, czas ruszać w drogę.Dziś kierunek na wyspę Hatta.Nie jedziemy w komplecie, część woli zostać i poczytać książkę, inni zamykają się romantycznie w pokoju. Każdy ma prawo do odrobiny intymności , choć akurat na temat czytania powieści w czasie podróży mam swoje , bardzo krytyczne zdanie. Ale widocznie okoliczności przyrody przegrały z wartką akcją romansu z wyższych sfer ” Zwrócił ku niej czerwoną , mokrą od łez twarz…” No tak.
DSC09434bMamy szczęście , u krańca naszej wyspy spotykamy dużą grupę delfinów , jest ich pewnie z setka , stare i bardzo małe harcują dookoła naszej łodzi. Krążymy łódką wokół nich , nie mogąc się napatrzeć. Ale to nie koniec niespodzianek.
DSC09424bWypływając na morze w oddali widzimy fontannę wody. Tak , to wieloryb, od czasu do czasu wypływa majestatycznie , na pożegnanie macha gigantyczną płetwą i ginie nam z oczu.
DSC_1150bNa wyspie stoi kilka bungalowów , jest tez mały sklepik z napojami. Bardziej zaradni zajęli tez leżaki należące teoretycznie do mieszkańców domków. Rafa jest nawet lepsza niż ta wczorajsza. Ania godzinami krąży pod wodą , robiąc setki zdjęć . W drodze powrotnej wypatrujemy , czy delfiny nas odprowadzą do portu , ale nic z tego , woda ani drgnie.
Nowy-3bKolacja jak zwykle wspaniała , kończy się jak zwykle arakowaniem, co wywołuje coraz głośniejsze i dosadne protesty.
Po naradzie w wąskim gronie zainteresowanych postanawiamy wykorzystywać dary natury w sposób nieco bardziej dyskretny i mniej prowokacyjny. Ale dopiero od jutra.
Tak sobie czytam , to co piszę i wychodzi na to ,że od dwóch tygodni prowadzimy tylko walkę o zdobycie używek. Rzeczywiście,  w Indonezji papierosy to nie problem , można palić wszędzie i tanio, najtańsze marlborasy kupowałem w Rantepao już za 2,5 zł.
Ale mocniejszy alkohol jest trudno dostępny.Bardzo trudno.A przecież prawdziwy Polak musi mieć pod ręką alkohol na wczasach , taka tradycja.
20171114_075237bCo najlepsze , udaje nam się go znaleźć w miejscach , gdzie teoretycznie nie powinien być. Ale jest drogi : za flaszkę Smirnoffa, wyniesioną z zaplecza drogerii , pan w Neira żądał 600 000 IDR , czyli coś koło 200 pln, za Jasia Wędrowniczka – 800 000 IDR.W tych poszukiwaniach procentów tyle samo frajdy dawało nam samo polowanie jak i moment konsumpcji.
Ale czy kobiety zrozumieją tą atawistyczną potrzebę pościgu za wygraną ? Niektórzy biegają w triatlonach , inni poszukują ukrytych flaszek , nie przesadzę , jeśli powiem , że satysfakcja z osiągnięcia celu jest podobna.DSC_1179b

 

 

Akwarium Ani # 1 ( foto)

Na dworze smog pobija kolejne rekordy ( aktualnie 548% , kto da więcej ? ) więc dla poprawy samopoczucia zapraszam do krótkiej kąpieli w cieplutkich wodach Morza Banda , na indonezyjskich Molukach. Dziewicza rafa dwa metry od plaży , krystaliczna woda, doskonała widoczność , miliony kolorowych rybek oraz mistrzostwo Ani spowodowały , że zdjęcia ogląda się z wielką przyjemnością . I z równie wielką przyjemnością je udostępniam  nieco uprzedzając sobotni wpis.

PB120094bPB170021bPB170095bPB170028bPB150124bPB130075bPB130071bPB130067bPB130064bPB130062bPB130061bPB130058bPB130051bPB130047bPB130046b