Laos. Jechać ?

Przyroda

20151113_170903_001

Na północy , którą odwiedziliśmy, nieskażona przyroda dominuje w krajobrazie. Niezadeptane lasy i dżungle , ukryte w górach jaskinie i wodospady – tego nie ma w sąsiednich krajach.Owszem , są Parki Narodowe , zarówno w Tajlandii, Kambodży czy Wietnamie ale tam widać ingerencję człowieka w podtrzymanie naturalnego
środowiska. W Laosie odnosi się wrażenie przeniesienia się w czasie – o kilkadziesiąt lat wstecz, do początków turystyki. Niezbyt rozwinięta baza noclegowa , szlaki w dżungli , gdzie wędrując cały dzień nie spotkasz człowieka, zagubione w interiorze wioski , do których dotrzeć można tylko na własnych nogach czy łódką – to sprawia , że człowiek ma poczucie jedności z naturą.

Ludzie

do

W Laosie wszystko dzieje się wolno, bez pośpiechu.Jeśli ktoś porusza się sprawniej i szybciej od innych to możecie być pewni , że to obcokrajowiec, być może w kolejnym pokoleniu , ale na pewno nie pochodzi stąd.Laotańczycy to mieszanka różnych plemion, mniejszości , żyjące wysoko w górach to czasem tylko kilkadziesiąt osób,ale mają wspólny mianownik – wewnętrzny spokój i pogodę ducha. Jest takie powiedzenie – Wietnamczycy sadzą ryż,Laotańczycy słuchają jak rośnie a Tajowie go zbierają . Pewnie to się niedługo zmieni wraz ze zmieniającym się światem, ale póki co – jest luz.

Jedzenie

Nowy-2

Będzie pasować wszystkim , którzy martwią się o swoje gabaryty , a nie mają dość samozaparcia , aby wyrzucić ze swojej diety pieczywo , mięso czy nabiał. W Laotańskim menu dominuje ryż ( jako sticky , czyli zlepiony) , warzywa i zioła, czasem ryby czy kurczak. Wszystko świeże i w niezbyt dużych porcjach, można się najeść ale nie jest to rozkosz dla podniebienia. To raczej paliwo, które aby dalej funkcjonować musisz zatankować, nie rozczulając się nad wartościami smakowymi.

Picie

img_1200

Beerlao uznawane jest dość powszechnie wśród backpakerów za Nr.1 w Azji.Delikatne , nie za mocne, w sam raz na upalne dni bądź gorące wieczory. Domowej roboty łiki ( whisky) , czyli po prostu bimber ryżowy nie pachnie zbyt pięknie , co tu ukrywać , ale dobrze spełnia swoje zadanie po ciężkim dniu włóczęgi. Kawa lokalnego pochodzenia ( wielkie plantacje robusty i arabiki są na południu kraju) jest smaczna , ma głęboki aromat i bardzo ciemną barwę. A jeśli do tego jest parzona na sposób wietnamski to jest to po prostu niebo w gębie.

Zabytki

DSC07101

A właściwie ich brak. Jest co prawda mnóstwo wiekowych i całkiem świeżo wybudowanych Watów ( świątyń buddyjskich), w samym Luang Prabang ponad 300 , ale są one dla mnie – laika – podobne do siebie jak dwie krople wody.I to jest plus- odwiedzamy jeden czy dwa , nie łazimy po muzeach, kościołach, ryneczkach, wystawach bo ich tam po prostu nie ma.

Aktywność

DSC06758

Możliwości jest sporo – trekkingi po górach – jedno-, dwu-, trzydniowe , z noclegami w campach lub zaszytych w dżungli homestay’ach ,wycieczki rowerowe ( wypożyczenie dobrego Treka to 15-20 zł/dzień) o różnym stopniu trudności, spływy kajakami lub , jak na Vang Vieng, na dętkach . Miłośnicy przyrody mogą spędzić ekscytujące chwile na obserwacji gibonów i innej zwierzyny , nocując w koronach drzew , kilkanaście metrów nad ziemią ( „canopy walk”). Noclegi na drzewach można połączyć ze zjazdami na linach , tzw. via ferrata . Wspinaczka po skałkach, zwiedzanie jaskiń , opieka nad słoniami szkoły gotowania… każdy znajdzie coś dla siebie.

Klimat

20151112_120952

Laos leży w strefie klimatu zwrotnikowego monsunowego , charakteryzującego się dwiema porami roku – wilgotną (od maja do października ) i suchą ( od listopada do kwietnia). Klimat jest bardziej przyjazny niż z choćby w Kambodży – w listopadzie na północy było ok.20-25 stopni i spora wilgotność, wiążąca się nie z opadami ,ale ogólnie dużą ilością wody w rzekach i jeziorach ( południe kraju). Minusem jest brak dostępu do morza, stąd plażowanie jest niemożliwe, ale czasem wystarcza bujanie się na hamaku gapiąc się na leniwie płynący Mekong. A i do plaż w Sihanoukville ( Kambodża) nie jest daleko.

Pieniądze

mon-lao

Łatwo można przeliczyć kipy ( waluta Laosu) na PLN , odrzucając trzy ostatnie cyfry ( przeważnie zera) i pozostałą część dzieląc przez 2.Tym sposobem 10 000 KIP to liczone wg. tej metody to 5 PLN. Wg. oficjalnego kursu 10 000 KIP = 4.78242 PLN . Wystarczająco dokładnie ? Niektórzy z laotańczyków podają ceny bez trzech zer i tym sposobem może się wydawać , że np.wynajęcie taksówki na cały dzień kosztuje 10 groszy…a kosztuje tysiąc razy więcej.
Warto się upewnić przed transakcją.
Wbrew pozorom w Laosie wydaje się całkiem sporo kasy , choć ceny nie są szczególnie wysokie – noclegi od 60 tys. kipów, wstępy do zabytków 30-40 tys., tuk-tuki po mieście 20-30 tys., obiad – od 40 tys., transport tradycyjny (autobusy) 40-50 tys. na krótszych trasach , 60-70 za kilkugodzinną jazdę, 100-200 za powyżej 6 godzin jazdy.Pewnie wynika to z tego , że jeśli zapłaciliśmy tylko 20 PLN za tuk-tuka to możemy poszaleć i iść na porządną kolację z alkoholem plus zakupy na bazarze. Przyjmuje się , że średni dzienny budżet to 20-50 USD (bardzo oszczędny /wysoki standard).

Jak dojechać ?

AirAsia_X_Airbus_A330-300_Nazarinia-3

Nie jest łatwo dostać się do Laosu.Najpierw trzeba się dostać do jednej z trzech stolic – Bangkoku ( Tajlandia) , Hanoi( Wietnam) lub Kuala Lumpur (Malezja).
Z Bangkoku jest najłatwiej – do granicy z Laosem można dostać się Liniami lotniczymi Air Asia a potem busem lub taxi do granicy.Do Vientiane i Luang Prabang latają także Lao Airlines i Bangkok Air ale są dość drogie.Z Hanoi dostaniemy się samolotem lub bezpośrednim busem ( sypialnym). Bus jest tańszy , ale do Luang Prabang jedzie ponad dobę a i prycze nie są dostosowane do pasażera o normalnych gabarytach.Za to na przesiadce na lotnisku w Hanoi trzeba się uzbroić w cierpliwość- loty są wykonywane przeważnie raz dziennie, więc można sporo czasu spędzić na lotnisku.Z Kuala Lumpur do Vientiane lata AirAsia ,to dobra opcja, jeśli uda się kupić tani przelot do KUL, a to nie jest łatwe.A skoro jakoś dotarliśmy do Laosu to reszta jest prosta – transport jest tani i powszechny , choć przydałaby się linia kolejowa północ-południe, wtedy byłoby naprawdę komfortowo.

PS. na dzień 11.09.2016 są uruchomione połączenia lotnicze linii Air Asia , z Luang Prabang i Vientiane to kilku miast w Tajlandii a także Malezji i Australii. Sytuacja wygląda o niebo lepiej , bo ceny lotów  są przystępna a siatka połączeń całkiem gęsta .

Jak się poruszać?

20151110_114624

Teraz tak naprawdę to w Laosie potrzebujemy czasu.
Drogi są wąskie i kręte, w terenach górzystych prędkość podróżna to chyba 30 km/godz, może mniej.Przy czym środek komunikacji nie ma znaczenia – czy jedziesz rozklekotanym busem ,międzynarodowym autokarem czy prywatną taksówką – wszyscy wloką się w tym samym tempie.Dworzec (dworce) autobusowy znajduje się zawsze poza miastem , z niego dostaniecie się do swojego hotelu pojazdami zwanymi Sawngthaew (czyli”dwa rzędy”).
Możecie jechać nim sami a możecie poczekać na następnych chętnych , wtedy cena będzie niższa. Taki pojazd zabiera nawet 15 podróżnych z bagażami.
Popularne są trzykołowe tuk-tuki na bazie motocykla , coś jak nasz „dzik”( kto go pamięta?) , tyle , że z miejscami siedzącymi a nie paką towarową. Zabierają dwóch pasażerów, większe , zwane „jumbo” zabierają do 6 osób. Innym z popularnych sposobów przemieszczania się jest transport wodny. Backpakerzy korzystają zwłaszcza ze spływu Mekongiem – z Ban Houayxay (przejście graniczne z Tajlandią ) do Luang Prabang ( dwa dni slowboatem , z noclegiem w Pak Beng) . Droga wodna jest często wykorzystywana na południu , w Krainie 4 tysięcy jezior.

Warto?

www.thenomadnotes.com

W Laosie się odpoczywa. Może nie fizycznie , bo to kraj górzysty i nogi bolą , ale psychicznie. Jeśli widzisz , że ludzie dookoła się nie spieszą , nic od ciebie nie chcą , nie masz przed sobą wyzwań do zaliczenia- kolejnej świątyni, pomnika czy muzeum to po prostu cieszysz się życiem . A jeśli masz do dyspozycji jeszcze hamak z widokiem na Mekong i zimne beerlao w zasięgu ręki to świat staje się naprawdę bardziej przyjazny. Warto, w listopadzie jedziemy znowu , tym razem na południe , do Pakxe a stamtąd rowerami do Kambodży.

Ktoś zainteresowany?

I jeszcze trochę zebranych , a być może przydatnych linków:

  • Tiger Trail tour operator, ciekawa oferta , biura w całym Laosie
  • blog po polsku , ceny w Laosie, dość świeże
  • mapki różnych miejsc w Laosie eko-turystycznego operatora
  • trochę zwariowana, oldskulowa stronka, all-in-one
  • kolejny tour-operator , przejrzysta oferta, ładne zdjęcia
  • luksusowo po Mekongu
  • Luang Prabang
  • przejścia graniczne w Laosie
  • i oczywiście obrazki na pintereście , po prostu odjazd , w okienku „szukaj” wpisz tylko >> Laos << i wszystko będzie jasne

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s